Wywiad: Ritualz


CLICK HERE FOR ENGLISH VERSION!

Trzeba było tam być, żeby poczuć moc! Trzy koncerty Ritualza w Polsce przejdą do historii. Piszczące nastolatki, tancerze pogrążeni w transie, praktyki okultystyczne na scenie… Sprawca całego zamieszania okazał się być miłym gościem (wiecie, jak na kogoś z krzyżami zamiast ksywy), dzięki czemu możecie przeczytać poniższy wywiad, zrobiony już po zakończeniu europejskiej trasy Ritualza.

Przede wszystkim – jak trafiłeś na witch-house?

Wydaje mi się, że przed całym szałem na gatunek znałem Pictureplane i Salem… Znalazłem ich na blogach, zaraz potem znalazłem Tearista i White Ring. I to chyba wszystko…

Co myślisz o samym terminie witch-house i witch-house’owej scenie?

Na początku to wszystko było naprawdę fajne i interesujące. Ci wszyscy artyści tworzący naprawdę różnorodną muzykę, którą jednak łączyła swoista estetyka i ciemność przenikająca ich kawałki. Potem przyszło lato i wszystkie gówniane zespoły zaczęły nadużywać stylistyki symboli i uprawiać marną zżynkę z oOoOO, „ghost dron” stał się bardzo nadużywanym dźwiękiem i po prostu zrujnował to wszystko. Teraz uważam, że witch-house jest martwy. To koniec.

Co dalej? Twój styl jest unikalny, ale ciągle połączony z witch-housem. Co po ogłoszeniu śmierci gatunku?

Naprawdę nie mam pojęcia. Ale samemu nie mogę się doczekać.

Co myślisz o wielkim sukcesie Tri Angle? Czy to namieszało cokolwiek w gatunku? Co myślisz o samym labelu?

Lubię każdego artystę, którego podpisali. Szczególnie How To Dress Well. Nie sądzę, żeby ich sukces namieszał w gatunku, bardziej pozwolił artystom uciec od etykietki, kiedy scena „witch-house’owa” zmieniła się w gówno. Tri Angle to na pewno unikalna inicjatywa.

Kiedy słucham Twojej muzyki, mam wrażenie, że Lil Wayne zaczął kręcić z Szatanem. Czy uchylisz rąbka tajemnicy i powiesz, czego słuchasz i co składa się na Twój styl?

Na początku chciałem robić naprawdę mroczną, wolną muzykę, inspirowałem się tak naprawdę wszystkim, dopóki nie skupiłem się właśnie na tym aspekcie. Zamazywaniem granic między gatunkami. Później pomyślałem o robieniu dużo szybszej, dynamicznej muzyki. Wciąż myślę, że jest na swój sposób mroczna – chciałbym, by tak zostało, ale chciałbym też, żeby ludzie do niej tańczyli.


Hip-hop/crunk/dirty south to ważny kontekst Twojej muzyki, ale wielu wciąż kojarzy ją z dubstepem – pewnie przez mocarne basy. Czemu się mylą?

Nie lubię dubstepu. Był interesujący może z 4 lata temu, teraz to po prostu wymykające się spod kontroli wobble, których nie znoszę. Nie słucham dubstepu, więc nie ma on żadnego związku z moją muzyką.

Jak – i czemu – łączysz mrok ze wszystkimi popowymi elementami (jak np. wizuale, image itp.)?

Nie masz pojęcia, jak bardzo jaram się popkulturą. Ale mocno ciągnie mnie mrok, zarówno pod względem dźwięku, jak i obrazu. Pracuję na tym, co kocham, a połączenie tych elementów wypada po prostu świetnie.

Jak to się dzieje, że Twoja muzyka jest mroczna (duh!) i jednocześnie bardzo taneczna?

Zajebiście lubię muzykę taneczną i chciałbym, żeby grano moją muzykę w klubach i żeby ludzie do niej tańczyli na moich koncertach. Lubię imprezować.

Witch-house jest kojarzony z mrocznymi rzeczami, a pochodzisz z Meksyku, który my, Europejczycy uważają za miejsce słoneczne i pełne ciepła. Wytłumacz się! :)

Nie sądzę, żeby to, skąd pochodzę, miało jakikolwiek wpływ na moją muzykę. Wychowywałem się online, moje inspiracje i moja kultura pochodzą z całego świata… Ale tak czy owak – pochodzę z Mexico City, gdzie jest pochmurno i szaro przez prawie cały czas. Pogląd, że cały Meksyk to słoneczna pustynia jest bardzo, bardzo nietrafiony.

Właśnie skończyłeś trasę po Europie. Wiemy, że we Wrocławiu było bardzo intensywnie, wygląda na to, że masz tu wielu fanów. Co z innymi krajami i miastami?

Najlepszy odzew miałem od polskiej publiczności. Wszystkie trzy koncerty były niesamowite. Ludzie byli niesamowici. Nie jest oczywiście tak, że pozostała część trasy była słaba, po prostu ludzie w Polsce byli bardzo zaangażowani. Wszędzie jest inaczej i ludzie różnie reagują. W UK nikt nie tańczy, w Monachium tańczyli do wszystkiego, nawet do rzeczy, których nie znali. To jest spoko.


Zbliża się Twój split z Fostercare. Możesz naświetlić kilka szczegółów? Czy masz zaplanowane kolejne wydawnictwa?

Split wychodzi w Robot Elephant. Zrobiłem na niego trzy kawałki, chciałem, żeby każdy się wyróżniał. Jeden jest bardzo eksperymentalny, drugi to typowy banger do klubu, a trzeci to piosenka pop. I właśnie do piosenki pop – nazywa się „King” – nagrywam teledysk. Mam nadzieję, że wyjdzie, zanim skończy się lato.

Jesteś mózgiem Negative Youth. Czy możesz przybliżyć, czym zajmujesz się poza Ritualzem?

Robię comiesięczne biby w Meksyku i staram się sprowadzać nową muzykę do miasta, przekonać do niej ludzi tak, żeby się zainteresowali i zaangażowali. Chciałbym, żeby to się rozrosło i zyskało globalny rozgłos. Tak, jestem ambitny (śmiech).

Jesteś także DJ’em. Co grasz? Witch-house czy inne rzeczy? Co wolisz bardziej – DJ sety, czy live-acty?

Nie gram witch-house’u. To nie jest muzyka imprezowa. Lubię muzykę taneczną, japoński trance, basowe kawałki z UK, eurodance. Tego typu rzeczy. A live acty zawsze będą lepsze od dj’owania. Zawsze.

Podaj dalej:
  • Print
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Technorati
  • Tumblr
  • Twitter
  • Wykop
  • LinkedIn
  • MySpace

Dodaj komentarz

*