Wywiad: Pariah
|
Pariah to chyba pierwszy człowiek, który połączył dziedzictwo J Dilli z dubstepem, a na pewno pierwszy, któremu udało się to zrobić tak sprawnie. Kto zna Detroit Falls wie o czym mowa. W przeciwnym wypadku polecamy rozmowę Marcina, któremu udało się pogadać z Pariah przed jego warszawskim setem w 1500m2. Wiesz, Detroit Falls było drugim utworem jaki kiedykolwiek skończyłem i tak naprawdę stało się to na długo przed tym, zanim opanowałem podstawy profesjonalnej produkcji. Lineout.pl: Wielu może przestać Cię lubić za te słowa. Nie zrozum mnie źle! To dziwne uczucie, jednego dnia być czytelnikiem takich portali jak Fact Mag, XLR8R czy innych, a później, w tym samych miejscach widzieć własne nazwisko. Na początku trochę to szokowało. Przeczytałem kiedyś, że Detroit Falls może być efektem szczęśliwego przypadku. Wstyd się przyznać, ale tak właśnie było! Zrobiłem ten utwór leżąc w łóżku na wielkim kacu. Słuchałem numeru, który chciałem zsamplować i nagle trafił mnie niezidentyfikowany pocisk inspiracji. Jej zmaterializowanie zajęło mi jakieś 3 godziny, tak więc za nieoszlifowany diament uznać mnie raczej nie można (śmiech) Lineout.pl: Safehouses też robiłeś na kacu? Może tutaj należy szukać związku? (śmiech) o matko … Tak naprawdę to miało się skończyć na singlu, ale kiedy zacząłem się rozkręcać, zdecydowaliśmy, że najkorzystniej będzie zrobić coś dłuższego. A tak szczerze? nie mogłem się zdecydować, który z utworów wybrać. Z drugiej strony, gdzieś podskórnie, myślałem o tym by zaprezentować się na większą skalę. Byłem to winny publiczności. Lineout.pl: Publiczności? A co z oficyną R&S? Zobaczyli moje dwa numery na Myspace i postanowili je wydać. Bardzo szybko się dogadaliśmy (śmiech) Lineout.pl: Pokonali dużą konkurencję? Byli po prostu najszybsi. Kiedy miałem 15 lat natknąłem się na Selected Ambient Works Aphex Twin’a. Do dzisiaj jest to jedna z moich ulubionych płyt. Ta cała sytuacja była wielką i bardzo przyjemną niespodzianką. Logo R&S widniejące na moim Myspace stymuluje do dalszej pracy. Lineout.pl: Chyba nie tylko logo? Oczywiście. Moje krążki, widniejące w katalogu obok muzyki Jamesa Blake’a czy Space Dimension Controller to wielka motywacja. Przecież Ci ludzie tworzą obecnie najbardziej modne dźwięki! Lineout.pl: Przyszło żyć nam w czasach, kiedy wszystko powinno być w mniej lub bardziej trafny sposób określone i sprecyzowane. Jakiś czas temu czytałem wywiad, ze wspominanym przez Ciebie Jamesem Blake’iem, któremu nie spodobało się szukanie w jego muzyce spuścizny muzyki soul. Wydaję mi się, że Twoje utwory też ją mają. Czy stanowi to dla Ciebie jakiś problem? Nie wiem co miał na myśli James, ale dla mnie to naturalne. Daleki jestem od stwierdzenia, że wszystko już było i pozostała nam tylko rola plagiatorów, ale możliwości jakie niesie technika czy umysł są w pewnym sensie ograniczone. Wspomniany przez Ciebie soul może być definiowany w sferze dźwięków, tempa etc. Dla mnie takim środkiem jest wokal, bez którego nie wyobrażam sobie swojej muzyki. Dla mnie to baza, która daje utworom wyjątkowość, a jednocześnie coś wartościowego, czysto ludzkiego. Lineout.pl: Czy nie uważasz, że silenie się na wyjątkowość może być niebezpieczne dla muzyki klubowej? Lineout.pl: W takim razie jak opisałbyś swój styl? Szczerze, to wydaję mi się, że nie jestem w tej branży wystarczająco długo by mówić o posiadaniu jakiegokolwiek stylu. Jestem na bardzo wczesnym etapie przyswajania tajników produkcji, dlatego wciąż dużo eksperymentuje czy to z techniką czy pomysłami. Moje utwory są chwytliwe, mają wokale, ale to chyba wciąż za mało by mówić o jakimś rozpoznawalnym stylu?
19.02 R&S Showcase: Pariah @ 1500m2 Warsaw from Club Collab on Vimeo. |















