Pangaea to człowiek, który wraz z Benem UFO i Ramadanmanem zakładał Hessle Audio – jedną z najbardziej forwardthinking wytwórni na muzycznej mapie UK a może i nawet – całego świata. Poza tym to naprawdę nielichy producent, który ma na swoim koncie takie sztosy jak singlowy Router, Pangaea EP z niezapomnianym Why czy ostatni release – Inna Daze/Won’t Hurt, co jak na klubowe standardy czyni go bardzo doświadczonym zawodnikiem i człowiekiem, który ma sporo do powiedzenia w tym biznesie. Udało nam się złapać Kevina tuż przed jego setem na wrocławskim My Head Is Dubby – sprawdźcie rezultat tego spotkania!
Lineout.pl: Skąd pomysł na wytwórnię Hessle Audio?
Studiowałem w Leeds, w 2005 roku poznałem tam Bena UFO. Mieszkaliśmy razem, wkręcaliśmy się w dubstep. Wkrótce poznaliśmy Dave’a (Ramadanman), który także przyjechał do Leeds na studia. Zaczęliśmy prowadzić programy radiowe, aż w końcu w 2007 postanowiliśmy założyć nasz własny label – Hessle Audio.
Lineout.pl: Jednym z pierwszych releasów w Hessle Audio był Twój kawałek – Coiled. To było w 2007 roku, co się zmieniło od tamtej pory?
No tak, minęły 4 lata, ale tak naprawdę zmieniło się niewiele. Nie próbujemy robić niczego innego, ruszyliśmy z labelem, by wydawać własną muzykę – moją, Dave’a, naszych znajomych. Muzykę której po prostu nigdzie nie było w tamtym czasie. Szczerze mówiąc, od tamtej pory niewiele się zmieniło, wciąż robimy to samo, od 4 lat wydajemy swoje kawałki i kawałki takich ludzi, jak Untold, James Blake – po prostu naszych znajomych. Oto w tym chodzi.
Lineout.pl: Czym w takim razie jest styl Hessle Audio? Jak opisałbyś to, co odróźnia go od innych labeli?
Gdy zaczynaliśmy z Hessle Audio, podstawową ideą było to, żeby wydawać muzykę, której po prostu nigdzie nie ma – halfstep, który kocham, 2stepy jak TRG. Chcieliśmy wydawać muzykę, która by się podobała i której możnaby słuchać wciąż i wciąż, muzykę, którą będzie można sobie posłuchać za 5-10 lat..
Lineout.pl: Gdy rozmawialiśmy z Pinchem w czasie ubiegłorocznego Unsoundu powiedział, że muzyka i prowadzenie labelu jest dla niego czymś w rodzaju rozwiniętego hobby. Czy Ty też masz do tego takie podejście?
Tak, zdecydowanie tak, chyba każdy zaczyna w ten sposób – z poziomu hobby, potem wydajesz swoje tune’y, zaczynasz dostawać za to pieniądze, ale musisz przecież płacić czynsz, więc… To jednak jest rozwinięte hobby.
Lineout.pl:Spotkaliśmy się ze stwierdzeniem, że Pangaea to „brzmienie hessle audio” czy zgodzisz się z tym?
Ludzie lubią przypinać etykietki, ale nie zgodzę się, że to, co robię, to brzmienie Hessle Audio, czy jakieś inne. Tu chodzi o vibe. Wydajemy bardzo różną muzykę pod szyldem Hessle Audio, gdzieś to na pewno ma jakieś punkty styczne, właśnie ten wspólny „vibe”, ale nie potrafię tego opisać.
Lineout.pl: Przeczytaliśmy w jednym z wywiadów, że używasz sporej ilości sampli w swoich kawałkach. Skąd je bierzesz? Czy robisz digging po sklepach, czy raczej zdajesz się na przypadkowe odkrycia?
Właściwie to trochę jedno i drugie. Czasami wybieram się na winylowe zakupy, ripuję stare winyle, a czasami ściągam po prostu jakąś paczkę gotowych sampli, które później obrabiam i manipuluję nimi tak, aby nadać im zupełnie nowe brzmienie. To samo robię z samplami, które pobieram z winyli. Więc to chyba i jedno, i drugie.
Lineout.pl: Jaką poradę dałbyś młodym producentom, którzy dopiero zaczynają bawić się w komponowanie kawałków?
Uff, chyba nie mam takiej uniwersalnej porady. Po prostu trzeba znaleźć „swój” program, nauczyć się go i robić na nim bity. Praktycznie wszystkie programy robią to samo – we wszystkich można korzystać z sampli, używać wtyczek VST itd. Różnią się oczywiście interfejsem, ale zasada działania jest taka sama. Nie mam żadnych technicznych uwag, bo uważam, że każdy robi bity po swojemu i o to w tym chodzi – o unikatowość brzmienia, którą każdy musi sobie sam wyrobić. To właśnie stąd potem powstają nowe brzmienia, nowe gatunki. Gdyby wszyscy kopiowali od siebie, to tkwilibyśmy w jednym punkcie, a to chyba nie ma sensu. Więc moja porada brzmi – bierzcie jakikolwiek program, który wam odpowiada i róbcie bity!
Lineout.pl: Czy możesz nam zdradzić plany na przyszłość – Twoje i Hessle Audio?
W Hessle audio wydajemy kolejną 12” – Peverlista, potem będziemy promować zupełnie nowy projekt, ale nie mogę zdradzić, co to takiego, bo jeszcze nie dopięliśmy wszystkich szczegółów i nie chcę zapeszać. Mam też kilka swoich release’ów, które wkrótce ujrzą światło dzienne, ale póki co nie chcę zdradzać szczegółów. Po prostu cały czas robię nową muzykę! (śmiech)
Lineout.pl: Ostatnie pytanie – co jest IN w UK? Dochodzą nas słuchy, że szykuje się tryumfalny powrót klimatów electro a la Afrika Bambaata i house’u w starym stylu?
Szczerze mówiąc ciężko powiedzieć. Ludzie eksperymentują z różnymi brzmieniami, dla producentów takich jak ja – wywodzących się z dubstepu – house’owe brzmienia i 4×4 to coś zupełnie świeżego.. W tej chwili miesza się dużo różnych wpływów i właściwie ciężko powiedzieć, w jakim kierunku to pójdzie. Ja staram się robić bity na densflor i także eksperymentuję z różnymi brzmieniami. Najważniejsze jest jednak to, aby nadawały się na parkiet, a jak to będzie brzmiało i czym to będzie – tego nie wiem!