Sprawa Zomby’ego

Kiedy wybuchła afera wokół – jak się wydaje – przywłaszczonego loopa, którego Zomby użył w „Natalia’s Song”, wytwórnia 4AD zareagowała bardzo szybko. Na stronie wytwórni pojawiła się kontrybucja dla Rearka, mało znanego Brazylijczyka, którego soundcloud oblegają dziś chętni sprawdzenia, czy przypadkiem nie mamy do czynienia z jakimś domorosłym geniuszem. Nie, nie mamy. Samplowane walczyki dość boleśnie obnażają tło historii o tym, jak „zły zombi okradł biednego artystę”. To, że 4AD tak szybko zareagowało, niekoniecznie świadczy o tym, że brytyjska gwiazda jest winna (choć tego nie wykluczam), równie dobrze to ruch prewencyjny, mający na celu wygaszenie gorącej atmosfery. Powiem szczerze, że nie interesuje mnie to, jak naprawdę było. Uważam, że ataki na Zomby’ego (wpis na Wikipedii, strollowanie/shackowanie jego Twittera itd.) doskonale pokazują, jak bardzo rozwój cywilizacyjny rozchodzi się z oczekiwaniami części publiczności. Najbardziej zniesmaczeni – oprócz licznie zamieszkujących Sieć trolli i hejterów – poczuli się fani, którzy twórcę stawiają na piedestale. To dość archaiczne podejście, zakładające bardzo wysoką aksjologię w odbiorze dzieła. Ważny jest autentyzm, kategorie „mistrza”, „arcydzieła”, pewna metafizyka otaczająca album/twórcę, która sprawia, że nie obcujemy ze „zwykłą muzyką”, a z czymś nadprzyrodzonym. Zabawna sprawa, że publika podobnie zachowała się przy „aferze” z Laną Del Rey – kiedy okazało się, że Lizzy to zgrabny produkt, głosom oburzenia na „fałszywość” nie było końca. Tutaj dochodzi jeszcze zabawniejszy epilog – „Video Games” miałoby być zerżnięte z greckiej piosenki, w której rzeczywiście pobrzmiewają ze dwa podobne akordy, ale nie dajmy się zwariować. Podejście, które zakłada autentyczność muzyki, jest archaiczne z wielu powodów. Era 2.0 jest erą przebieranek, cytatów, mniej lub bardziej oczywistych stylizacji, poza tym rozmyły się zupełnie tradycyjnie pojmowane prawa własności. Czy Zomby zachował się nieelegancko podbierając loopa i nie przyznając się do tego? Tak, to nie ulega wątpliwości. Nawet artystyczne roztargnienie („o, super loop, nie pamiętam skąd go mam”) nie tłumaczy takiego zachowania, podobnie jak plotka, którą słyszałem od człowieka z 4AD („Zomby nic nam nie wysłał, musieliśmy wjechać mu na chatę i pozbierać, co się dało – tak powstał album”). Ale to nie powód, żeby nagle zrzucać ze złośliwą satysfakcją/srogim zawodem artystę z piedestału, na którym KTOŚ go w końcu postawił. Słucham muzyki, nie dbając o to, czy za tym stoi prawdziwy Zomby, jego tato (casus Jamesa Blake’a), ludzie z wytwórni, czy magiczny program komputerowy łączący akordy (Menomena i ich fenomenalny album). Może jestem odosobniony w swoim podejściu (chociaż w to wątpię), ale stawianie na „autentyzm”, „arcydzielność” i modernistyczne kategorie artysty, to w 2012 roku ryzykowny biznes. Żeby nie było wątpliwości – podkradanie komuś loopów nie jest ładne (choć tutaj można się spierać i pytać, gdzie był rzeczony Reark, kiedy wyszło „Dedication”), ale równie nieładne jest uważanie, że muzycy to bogowie stąpający pośród maluczkich. Z wysokiego konia upada się najboleśniej, więc czym wyższą poprzeczkę będziemy stawiać pozamuzycznej otoczce muzyki, tym bardziej będziemy zawiedzeni. „Dedication” to dobry album, „Video Games” to sprawnie napisana i ładnie zaaranżowana piosenka. Czy stoją za tym ludzie, czy inteligentne manekiny jest sprawą drugorzędną.

Podaj dalej:
  • Print
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Technorati
  • Tumblr
  • Twitter
  • Wykop
  • LinkedIn
  • MySpace

7 Comments

  1. z zombym to w ogole smieszna historia jest, poguglaj sobie jakie on akcje odpierdalal jak wydawal bootlegi na roznych forach

  2. Łukasz Szyda via Facebook

    Takie afery mają jeden cel promocje artysty to bardzo dobry sposób na upłynnienie sprzedaży płyt. Lepiej żeby mówili źle niż w ogóle :)

  3. PK: tak, tak :) Zomby’emu w ogóle należy się jakaś wielka monografia różnych akcji. Chociaż nie ukrywam, że tutaj bardziej mnie interesuje reakcja społeczności. Mogłem coś o ACTA wrzucić hehe

  4. zajebisty artykuł, propsy, cieszy mnie wzrastanie i szerzenie świadomości SŁUCHANIA MUZYKI bez zbędnych otoczek (ew. i z otoczkami, tylko dbając o to, żeby one samej muzyce nie zmieniały odbioru). pozdro!

  5. fajnie, że wytwórnia dobrze zareagowała na tę sytuację. w ogóle nasuwa mi się skojarzenie z „Do It” Timbalanda, przy czym tam nie było chyba nawet żadnej współpracy

  6. FAKE AND GAY xD

  7. Maćku Mcq via Facebook

    Zomby=Banksy=Burial=Yeti

Dodaj komentarz

*