Muzyka końca świata
|
Z nadzieją wyczekuję zwłaszcza na tegoroczny Unsound (wiem, że wkrótce Tauron, ale moim zdaniem jeszcze jest wciąż za wcześnie na muzyczne przełomy), bo data tego festiwalu sprawia, że zawsze jest on z jednej strony muzycznym podsumowaniem świeżości danego roku, a z drugiej strony zapowiedzą tego czym będziemy się jarali w roku kolejnym. Zanim to jednak nastąpi, a my przekonamy się ostatecznie z czym będziemy mieli w niedalekiej przyszłości do czynienia, można poczynić pewne założenia i przypuszczać na podstawie już dostępnych przesłanek o tym, co będzie „in” w najbliższym czasie. Oczywiście mówiąc o tym co jest „in”, mam na myśli dość wąskie grono nadających ton dj’ów, artystów i bloggerów, media takie jak XLR8R czy FactMag, a więc ludzie i instytucje, które z samego założenia zajmują się muzyczną awangardą. Tak więc nie próbuję tu odpowiedzieć na pytanie, czy w przyszłym roku Black Eyed Peas zrobi dubstepowy kawałek, a Gaga nagra ze Skrillexem ale… Ale pewnie tak będzie, bo właśnie na przykładzie tych artystów widać, jak awangardowe trendy z opóźnieniem docierają do szerokiego grona odbiorców. Zajawka na electro dźwięki z 2005 dopiero dziś weszła do mainstreamu, Bloody Beetroots na listę top dj’s DJ Mag, a o tym kto to LFMAO w 2011 wiedzą już wszyscy. Co w takim razie w najbliższym czasie będzie „in” w świecie so-called awangardy i co będzie miało wpływ na przyszły kształt muzyki w ogóle? Odp. 1: Disco OK, ale zaraz ktoś powie, że przecież Wolf+Lamb działa od 2006 roku, a i disco-house czy miliony disco-editów na soundcloud mają się dobrze, więc gdzie tu „nowe”? I tu do akcji wkraczają nasi brytyjscy znajomi jak np. Oneman czy L-Vis 1990. Ten pierwszy już od dłuższego czasu w swoich setach przemycał funkowe i soulowe sztosy, ten drugi zaś od jakiegoś czasu flirtował z estetyką disco. Jest to o tyle ciekawy zwrot, że akurat kto jak kto, ale Brytyjczycy wychowani na ukg i drum’n'bassie są chyba najbardziej konserwatywnie nastawieni do „ciężkości” gatunkowej w muzyce klubowej. W końcu odrzucili jednak i to zwracając się właśnie ku lżejszym i wolniejszym brzmieniom. Dowody? Sety wspomnianych z Boiler Roomu, wczorajsza podnieta szefostwa Boilera na czacie przy okazji berlińskiej edycji tego show i seta Kassem Mosse (w całości nagrany na żywo przy użyciu 808 i w tempie 110-120bpm), ostatnie kawałki L-Vis 1990, mixy i podcasty brytyjskich tuzów itd. Kassem Mosse – 578 by theoddlive Powody? Wspomniane już zmęczenie ciężkością muzyki klubowej (do czego rękę za pewne przyłożył sukces takich ludzi jak Skrillex czy Borgore), zajawka na instrumentarium 808/909/303 i w ogóle „żywe” instrumenty w muzyce (zwłaszcza w live-actach), rehabilitacja house’u i jak się wydaje także chęć „uśmiechnięcia” się do szerszej publiki z ofertą bardziej przystępnej muzyki (co z kolei jak się wydaje może być spowodowane ostatnimi sukcesami komercyjnymi takich ludzi jak Jamie XX czy SBTRKT). Dodatkowo pewnie można by wymieniać jeszcze przywiązanie do dziedzictwa kultu winylowej płyty i digginu oraz tak prozaiczne rzeczy jak sięganie do własnej muzycznej przeszłości (w końcu wszyscy wychowaliśmy się na Michaelu Jacksonie i The Gap Band). Na to wszystko dodatkowo nakładają się muzyczne, transoceaniczne przyjaźnie i wzajemne wpływanie na siebie takich ludzi jak np. Julio Bashmore i wytwórnia Dirty Bird czy związany z nią Claude VonStroke i Night Slugs etc. Tak więc to Nicolas Jaar do spóły z Wolf+Lamb postawił disco/r&b/soul/funk w nowym wydaniu na świeczniku, ale to Brytyjczycy spowodowali/spowodują(?), że trend ten nabrał/nabierze rozmachu. Szczerze mówiąc osobiście bardzo podoba mi się ten kierunek, jestem ciekaw, co z tego wyniknie i chętnie zmierzam w swoich setach w tym właśnie kierunku. Za przykład niech posłuży rewelacyjny kawałek L-Visa 1990 z Javeonem McCarthym. Jeśli chodzi o inny trend, to już nie jestem takim optymistą i chyba muszę przyznać szczerze, że nie jestem zbyt zadowolony z takiego obrotu sprawy, bo kolejną rzeczą, która będzie „in” w niedalekiej przyszłości jest… Odp. 2: Trance Od razu pocieszę Was – nie chodzi o tzw. „uplifting trance”, czy rzeczy oparte na tym nurcie, które wyprawia Robert M, ale oczywiście znów mówimy o zwrocie w kierunku przeszłości. W takim oto m.in. wydaniu: No dobra, przyznajcie się teraz, ilu z Was ma kaseciaki z taką muzyką? †‡† (Ritualz) – III (INSTRUMENTAL) by Robot Elephant Records Jeśli do tego dodamy, że acid house wcale tak daleko nie leży od trance’u a hołubione, belgijskie R&S Records (odpowiedzialne m.in. za wydawnictwa Jamesa Blake’a) miało niebagatelny wpływ na rozwój tej muzyki, to mamy wszystkie klocki układanki + „oni tam w Ameryce” nie mają obciążenia genetycznego „wieśniactwem” w stylu manieczkowym, które nam nieodłącznie kojarzy się z taką muzyką. Dla mnie to obciążenie jest szczerze mówiąc zbyt duże i chyba na razie nie potrafię się przekonać, ale z drugiej strony siła nostalgii pcha mnie w objęcia takich brzmień i chyba moment, w którym ulegnę może być bliski Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser. ). Podsumowując należy zwrócić uwagę na dość zabawny fakt, że im bardziej „nowoczesna” muzyka, tym bardziej związana jest z tym, co już było. Dywagacje na ten temat pozostawiam jednak kulturoznawcom mającym przy tym nadzieję, że parę napisanych przeze mnie powyżej zdań w jakiś sposób uzasadnia taki a nie inny kierunek. Czy mam rację czy nie, czy to co opisałem będzie „in” czy tylko chwilową zajawką – przekonamy się w najbliższej przyszłości. Jedno jest pewne – póki co mogę spać spokojnie – historia muzyki nie skończyła się i mimo ciągłego odwoływania się do przeszłości w przyszłości czeka nas jeszcze dużo zaskoczeń! |
















bardzo ciekawy felieton
dodal bym jeszcze Teeth i ogolnie klimat nowego sublabelu RAMP’u Fourth Wave. Mozna zauwazyc ze RAMP corocznie zaklada sublabele wydajace muzyke ktora bedzie rzadzic na parkietach w nastepnym roku (Brainmath, Pattern)
Haha no fakt Ramp ma co roku nowy label ale akurat – biję się w pierś – Fourth Wave nie znałem. Nadrabiam bo sztosy nieziemskie (Gerry Read!) soundcloud.com/fourth-wave/4th002-gerry-read?page=2
Pingback: Jamie XX mixuje dla FACTmag | LINEOUT.PL | LINEOUT.PL