Kuedo – Severant LP

Są takie płyty, których słuchanie niemal automatycznie, z miejsca rozrysowuje w mojej głowie pewną historię, paletę obrazów i zdarzeń. „Severant”, czyli najnowsze dokonanie Jamiego Teasdale’a aka Jamiego Vex’d lub tez połowy duetu Vex’d, to właśnie jedna z tych płyt, o których zwykliśmy mówić „cinematic”. Ofensywa Planet Mu trwa.

„Severant” zdradza chęć Jamiego do stworzenia muzyki oplecionej wedle kilku kluczowych muzycznych narzędzi. Trzonem tej płyty są tchnące nostalgicznym brzmieniem syntezatory („Ant City”) – to one działają ściśle narracyjnie, wpływają na płytę w sposób w jaki określony typ obiektywu wpływa na wizualną realizację filmu. Słuchając tej płyty po raz któryś doszedłem do wniosku, że dzisiejsza „odhumanizowująca” się muzyka elektroniczna budzi we mnie coraz większą tęsknotę za dobrymi melodiami; „Severant” ewidentnie stylistycznie uderza w lata ’80 i okręca się wokół retrofuturyzmu. To właśnie pierwiastek ludzki i emocjonalny filtruje te kawałki. Nad wszystkim unosi się duch romantycznych „początków” spod znaku Vangelisa, YMO czy Tangerine’s Dream, a także – co podkreśla wielu słuchaczy – „Blade Runnera” czy, posługując się już moim osobistym skojarzeniem, „2046″ Wong Kar Waia. Choć wokale użyte są na płycie szczątkowo, to w swoim przestrzennym dryfie („Memory Rain”) jak najbardziej napędzają uczuciowe zaangażowanie.

Ant City by Kuedo

Fascynujący jest dla mnie sposób, w jaki Teasdale potrafi połączyć pozornie naiwne melodie z eksperymentalnymi wycieczkami („Scissors” z perkusyjnymi patternami godnymi helikoptera i juke’ową sprężyną hi-hatów czy wyróżniające się iście crunkowymi rollsami „Truth Flood”). To właśnie te powracające jak bumerang juke’owe kaskady i mechaniczny szkielet z 808ek są jednym z najciekawszych i najbardziej (paradoksalnie) futurystycznych aspektów tej płyty. Tak jak w przypadku ostatniej płyty Machinedruma możemy mówić o zanurzaniu muzyki juke w „future garage’owym” sosie, tak Kuedo osącza ją w pokrytym VCRową patyną ambiencie i syntezatorowych falach. Jedne z utworów mogłyby być soundtrackiem do kapsuły kosmicznej (rozgrywające się w klawiszowej pulsacji niczym u Zomby’ego „Reality Drift”), inne – ilustracją do pościgu ulicami pogrążonego w mroku miasta – molocha („Flight Path”). Nawet te najkrótsze („As We Lie Promising”), w swojej czułej szkicowości wydają się gotową podkładką pod poszczególne sceny filmu.

Visioning Shared Tomorrows by Kuedo

„Severant” jest dla mnie pewnym sprzeciwem Teasdale’a przeciwko kataleptycznemu chłodowi „muzyki przyszłości”, sprzeciwem romantycznym, ale romantycznym sensownie – bo ten album po prostu angażuje, wchłania, ten album wsysa w siebie, gdy słucha się go w jesiennym zawieszeniu, w pustawych pociągach, w nocnych autobusach. Kluczowe moim zdaniem jest to, jak twórca na swoim blogu wyjaśnia estetykę debiutanckiego longplaya i pyta retorycznie: „If the album sounds retro, I guess, it’s because I wanted it to sound soft and VCR-ish. To that end I used some tape saturation, rolled off treble, and mastered it softly. That textural decision could be described as retrograde, & fairly so. But the implied assertion that super pristine dreamworks High Def is the only viable form of modernism is itself, perhaps, questionable. Are warmth & haze, out of date? The future is cold and pristine?”

Podaj dalej:
  • Print
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Technorati
  • Tumblr
  • Twitter
  • Wykop
  • LinkedIn
  • MySpace

One Comment

  1. pikador

    plyta roku 2011

Dodaj komentarz

*