Destroyer czy Xiu Xiu, Deus czy Twin Shadow – z takimi dylematami musieli zmierzyć się fani OFF Festival, który po raz drugi odbył się na katowickim lotnisku Muchowiec. Niebanalne miejsce, dobry repertuar, a także wyjątkowi ludzie czynią ten niegdyś kameralny festiwal jedną z najlepszych imprez tegorocznego lata. Na festiwal złożyły się trzy dni pełne koncertów, a także występ Current 93 w CKK będący przedsmakiem wielkiej imprezy w Dolnie Trzech Stawów.
Wbrew pozorom OFF Festival miał także sporo do zaoferowania czytelnikom Lineout.pl. Miedzy wschodzącymi gwiazdami indie rocka, stałymi bywalcami imprez w rodzaju ATP, znalazło się kilku artystów, których obecności pozazdrości by mogli organizatorzy Boogie Brain czy Tauron Nowa Muzyka.
Bardzo charakterystyczne dla OFFa jest to, że dostarcza potężną porcję muzycznych odkryć. Większość wykonawców bowiem to postacie od niedawna znane szerszej publiczności. Jednak oprócz świeżej krwi, na scenie mBanku pokazali na co ich stać także zasłużeni weterani muzyki alternatywnej tacy jak Primal Scream, Gang Of Four, Public Image Ltd.czy nieco młodszy Mogwai.
Pod względem organizacji festiwal bije na głowę swojego młodszego brata, Tauron Nowa Muzyka. Trzeba docenić niewielką odległość między scenami, przyjemny leśny klimat oraz przebogatą oferta gastronomiczną. Są także rzeczy, które wywołują niedosyt. Wielu osobom nie podobało się, to, że festiwalowy dzień kończył się o czwartej nad ranem, kiedy wielu niestrudzonych imprezowiczów miało jeszcze siłę i chęci na dobrą zabawę.
To cud, że drewniana podłoga Sceny Eksperymentalnej wytrzymała najazd Omara Souleymana. Ci, którzy uczestniczyli w tym niezwykłym spektaklu pana z turbanem na głowie, wiedzą, że była to jedna z lepszych imprez wieczoru. Przepis na udaną imprezę jest prosty. Wystarczy połączyć tradycję arabskich wesel z zachodnią muzyką taneczną, aby publika przeżyła szok kulturowy. Na Omarze cały namiot tańczył. To pokazuje, jak wielki panuje głód egzotyki i odmiany od standardowej muzycznej papki. Najzabawniejsze jest to, że Omar owinął sobie publiczność wokół paluszka, nie kiwnąwszy nawet placem.
Ciekawym, choć dla wielu mocno niestrawnym występem, był koncert How to Dress Well. Nieśmiały, jakby skrępowany całą sytuacją, Tom Krell śpiewał anielskim głosem swoje mroczne piosenki. W całkowitej ciemności. Cyfrowe brzmienie jego muzyki połączone z szumami i trzaskami, choć było odtwarzane z laptopa i tak przyprawiało o drżenie. Było mrocznie i gęsto. Niepodrabialny, ciężki nastrój jego kawałków to z pewnością coś, co publiczność będzie pamiętała na długo.
Występ Dan Deacona był totalnie odlotowy. Bratający się z ludem artysta, porzucił platformę sceny leśnej i nawiązał dialog z publicznością, wymyślając zabawy i gry. Tak roztańczonego, szalejącego z zachwytu tłumu, który kłębił się wokół Dan Deacona, nie było chyba na żadnych offowym koncercie.
Dużym wydarzeniem był także koncert Ariel Pink’s Haunted Graffiti, muzyka z Los Angeles. Zaczęło się porządnym uderzeniem, bowiem na pierwszym ogień zaraz po Hardcore Pops Are Fun, poszło mega dobre Round and Round. W strugach deszczu Ariel Pink swobodnie żonglował muzycznymi motywami, pokazując, że w ma w małym paluszku zarówno klasykę jak i najnowsze trendy. Drugi koncert Ariel Pink z Haunted Graffitti w naszym kraju był z pewnością niepospolitym wydarzeniem dla wszystkich fanów niebanalnym popowych brzmień. Na jego koncercie publiczność nie stała bezczynnie.
Nieźle wypadł Neon Indian z nowym kawałkiem Polish Girl. Z gorącym przyjęciem spotkał się z chillwave spod znaku Twin Shadow. Dla fanów mieszanki dubstepu dużą atrakcją była set Kode9. Actress także pokazał na co go stać.
OFF Festival to impreza bez muzycznego tabu. Tegoroczny lineup OFFa wskazuje na to, że przyszłe edycje festiwalu Artura Rojka nie będą muzycznym skansenem z odgrzewaną śmietanką indie rocka, ale raczej nowoczesnym, wielogatunkowym festiwalem dla ludzi, którzy chcą sprawdzić dokąd zmierza muzyka alternatywna i przy okazji dowiedzieć się jak nowe gwiazdki Pitchforka radzą sobie z graniem na żywo. Coraz więcej eklektyzmu, coraz mniej czysto gitarowego grania. Ciekawe, co na to najwierniejsi fani festiwalu?