Evian Christ – Kings and Them

Zaczęło się enigmatycznie: w ramach ilustracji (wideo?) ewolucje geometrycznych kształtów zmieniających kolory i pulsujących światłem, dziwaczne tytuły („Fridge, Crank, Gun”) i tagi „nothing”. Wkrótce potem świat dowiedział się o prawdziwym imieniu i wieku tajemniczego producenta z Youtube, producenta jakich wielu, a zarazem jedynego w swoim rodzaju. Dane wyszły na jaw, gdy podpisał on kontrakt z Tri Angle Records, najbardziej trójkątolubną wytwórnią na świecie. Evian Christ (naprawdę Joshua Leary, 22).

Ponad tydzień temu na berlińskim Tri Angle Showcase, kierując się w stronę baru w Berghain usłyszałem tonące w agresywnych loopach „Fuck It None Of Ya’ll Rap”. Słuchałem tego kawałka – jak i wszystkich innych dotąd wypuszczonych na mixtape – poprzedniego dnia, ale dopiero soundsystem osadzonego w Friedrichshain gmachu ujawnił mi go w pełnej krasie. To zresztą taki mój mały fetysz, który sprawia, że staram się przenosić w realia klubowych powierzchni – lubię nadrabiać swoją ograniczoną przestrzeń, tanie głośniki Creative z jednym subwooferem czy słuchawki zamykające muzykę w mojej głowie.

Właśnie przestrzeń w muzyce Christa jest wyczuwalna na „wyciągnięcie ucha”. Zachowuje selektywność pomimo fechtunku basowymi tapnięciami, tykającymi hi-hatami, rapowaną nawijką po modyfikacji filtrami (kłania się poszarpana estetyka „chopped and screwed” oraz podupadły witch house i jego przetrawiona opiatami atmosfera) czy szkliście czystymi syntezatorami. Takie utwory jak „Snapback Back” (Tyler The Creator goes Tri Angle?) wyraźnie zdradzają zamiłowanie producenta do osmolonego crunku i dirty south; z drugiej strony na przykładzie „MYD” te pachnące dolarem wycieczki („make your dollars, make your dollars, make your dollars…”) Evian równie naturalnie naznacza plamami eterycznego sampla, z jakich dobrze znamy świeżaka który wybuchł w A.D. 2011 – Clamsa Casino. Zresztą chyba właśnie do swojego kolegi z labelu bywa najczęściej porównywany Christ – z Internetu pamiętam chociażby chwytliwy slogan „Clams Casino goes footwork”. Chwytliwy, choć jak to bywa ze sloganami, mający w sobie tylko cząstkę prawdy, bo Evian raczej nie bawi się w Speedy Gonzalesa.

Takich zapewnień w „muzykopisarstwie” z pewnością znajdziecie wiele, ale Evian już od samego początku imponuje osobliwym stylem, który ciężko byłoby pomylić z czyimś innym. Wachlarz inspiracji znany i powszechnie używany, ale minimalistyczne, wysmakowane struktury, zagadkowość godna Actressa, atmosfera zatęchłych klubowych piwnic, gdzie zamiast OCB używa się studolarówek i puszczanie oczka do najbardziej wyswaggowanych osobników na planecie– całkiem wyjątkowe. Miejcie się na baczności, bo wierzymy, że „Kings and Them” nie będzie ostatnim uderzeniem Brytyjczyka tego roku. I tylko czekamy aż do Eviana zgłoszą się A$AP, Spaceghostpurrp czy Main Attrakionz. ΔΔΔ

Podaj dalej:
  • Print
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • email
  • PDF
  • RSS
  • Technorati
  • Tumblr
  • Twitter
  • Wykop
  • LinkedIn
  • MySpace

2 Comments

  1. Tryumf Malicki via Facebook

    nie ma za co:P

  2. ;)

Dodaj komentarz

*